Kilka dni temu skończyłam czytać książkę pt. “Bibliotekarka z Saint-Malo“, którą napisał Mario Escobar i muszę przyznać, że mam dość mieszane odczucia po tej lekturze. Ta książka, to moje pierwsze spotkanie z autorem, nie czytałam jego wcześniejszych książek, ale dużo o nich słyszałam. Na ogół były to pozytywne opinie. Ja jednak dość mocno się rozczarowałam tym, co otrzymałam od autora. Nie bardzo więc rozumiem fenomen jego twórczości. Książek wojennych jest na rynku czytelniczym naprawdę bardzo dużo i trzeba mocno się postarać, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, żeby się jakoś wybić.

Czy tak właśnie wyglądała wojna

Główną bohaterką książki jest Jocelyn, która pracuje jako bibliotekarka. Nie jest to tylko jej praca, ale przede wszystkim pasja. Kobieta tak bardzo kocha książki, że jest w stanie zrobić dla nich naprawdę wiele. Akcja powieści toczy się podczas drugiej wojny światowej, a nasza bohaterka mieszka w tym czasie w nadmorskim miasteczku we Francji. Jej mąż trafia na front, a ona pozostaje sama w mieście i musi sprostać temu, co przynosi jej ten trudny czas. Kobieta będzie musiała walczyć z tym, aby udało się utrzymać książki w bibliotece, aby nie zostały one zniszczone przez niemieckiego kapitana, który właśnie takie zadanie otrzymał od swoich przełożonych. Czy uda się jej tego dokonać? Czy jej relacja z tym niemieckim kapitanem może przerodzić się w coś więcej? Nie chcę zdradzać szczegółów dotyczących fabuły, dlatego zachęcam każdego do sięgnięcia po powieść, jeśli taki temat Was interesuje.

Czy warto czytać takie książki

Przeczytałam tę powieść, ale muszę przyznać, że nie szło mi to zbyt szybko. Potrzebowałam kilka dni, aby ją zakończyć. Mówiąc wprost, wymęczyłam tę lekturę, ale udało się dotrzeć do końca. Nie potrafię zrozumiem fenomenu tej powieści. Dla mnie była ona dość naiwna, momentami pokazywała czas wojny dość lekko. Ciężko było mi także zrozumieć relację, jaka pojawiła się między głównymi bohaterami. Wszystko było bardzo górnolotne, wzniosłe, ale fakty dotyczące czasu wojny przedstawiają ten czas całkiem inaczej. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to odnoszę wrażenie, że były to dość sztuczne, drewniane postaci, które zbiegiem trwania fabuły w ogóle nie rozwijały się. Sam pomysł na fabułę był ciekawy, przemyślany, ale niestety wykonanie nie należało do najbardziej udanych. Mimo pewnych minusów nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Mogłam sobie dzięki temu wyrobić opinie na temat autora oraz jego powieści. Myślę, że warto spróbować, może Wasze odczucia będą inne.

 

 

Rekomendowane wpisy